W celu uniknięcia nerwowych manewrów, motory i quady będą jechały (tak jak to miało miejsce na poprzednim etapie) inną trasą niż samochody i ciężarówki. Na początku etapu 2 kierowcy spotkają serię hopek i szybkich zakrętów, następnie etap zmieni swoje oblicze na bardziej skaliste.
Trasa: Cordoba > La Rioja
* dojazdówka 56 km
* Odcinek Specjalny 294 km (start: 7:44 czasu lokalnego)
* dojazdówka 276 km
* suma: 626 km
Kilka słów o sytuacji jaka miała miejsce w klasie quad podczas dzisiejszego etapu. Zwycięzcą został francuski Rider – Hubert Deltrieu z ekipy Polarisa. Na mecie dzisiejszego etapu, wyprzedził o 2’06 Hiszpana, Juana Manuela Gonzaleza (Yamaha) oraz o 5’47 Alejandro Patronelliego (Yamaha). Nowym liderem w tej klasie zostaje Juan Manuel Gonzalez z niewielką przewagą nad cały czas świetnie jadącym kierowcą Yamahy – Marcosem Patronellim. Dzisiejszy dzień stał pod znakiem problemów technicznych byłego wielokrotnego zwycięzcy tej klasy – Josefa Machacka, który po problemach technicznych plasuje się na 15 miejscu ze stratą 43’20 do lidera. Niestety nie był to też dobry dzień dla naszego reprezentanta. Rafał Sonik po problemach technicznych związanych z jednym z przednich kół zjawił się na mecie odcinka ze sporą stratą, bo aż 1 godziny 42 minut do lidera ostatecznie przekraczając metę na 24 miejscu. Niestety po 90 km, po poważnej awarii lewego przedniego koła, gdzie doszło do częściowego rozerwania opony, Rafał Sonik dojechał na metę odcinka jako ostatni i spadł w klasyfikacji generalnej na 22 pozycję. Awaria ta była skutkiem uderzenia w kamień podczas omijania motocyklisty, który miał wypadek. Miejmy nadzieję, że jutrzejszy dzień przyniesie więcej szczęścia polskiemu quadowcowi.
Drastyczny spadek Rafała w klasyfikacji nie przekreśla jednak jego szansy na wysokie lokaty, to jest dopiero początek rajdu, który ma w sumie 9.000 km. Kolejne dni, mamy nadzieję pozbawione niespodzianek w postaci awarii, dadzą prawdziwy obraz i nadzieję na lepsze lokaty. Finalnie pozycje w klasyfikacji generalnej mogą jeszcze ulec zmianie, gdyż nie wiadomo jak sędziowie ocenią jazdę i czy nie będzie nałożonych kar.
Komentarze po I Etapie Radju Dakar 2010:
Rafał Sonik (22 miejsce po II etapie):
"To był odcinek w większości kamienisty i po górach. Po tej karze, którą dali mi 8 minut spadłem o 30-40 miejsc w dół w połączonej klasie motocykli i quadów. I miałem już czarne myśli wczoraj wieczorem kiedy się dowiedziałem, że tych dwudziestu paru ludzi sędziowie postanowili ukarać. Startowałem, czego się bałem najbardziej z motocyklistami, którzy umieją jeździć po Prostem, a nie bardzo umieją jeździć po zakrętach. Szczególnie kiedy jest ślisko i bardzo zmienne warunki. Wyprzedzałem tych motocyklistów. Dopóki było pod górę to jeszcze jakoś szło. Była szersza droga, ale później się zrobiło w góry, bardzo mglisto, padał deszcz i było bardzo ślisko. Za którymś z zakrętów-takim ślepym, którego nie widać, motocyklista tuż przed mną jadący może minutę wcześniej przewrócił się i nawet się jeszcze nie zdążył podnieść. Jak wyjechałem z tego zakrętu, a było to w dół i prędkości były spore to zorientowałem się , że żadnej szansy nie mam wyhamować przed nim i że on tam leży nie było żadnego sygnału, żadnej możliwości rozpoznania. No i wtedy miałem wybór, albo wjechać w niego, w jego nogi i przejechać mu po nogach, bo droga była tak wąska, że jak motocykl leżał w poprzek i on leżał w poprzek i nie było ani z prawej ani z lewej miejsca, albo uciec w bok. Niestety z boku były głazy na które wpadłem. Jeszcze kontrolowałem co się dzieje, ale już tak właściwie nie bardzo mogłem o niczym decydować. Po prostu musiałem wybrać pomiędzy nim jakąś drogę. I złapałem gumę – lewe przednie koło się przecięło całkiem. Niestety pół godziny próbowałem to naprawić, nie dało się. Nie miałem kół na wymianę. Ten odcinek dzisiaj był do przejechania na jednym komplecie bez problemu. No i co zostało mi 260 km odcinka specjalnego i przejechałem te 360 km na kapciu z przodu. Jestem zdumiony, że felga wytrzymała i że opona nie zeszła z niej całkiem. Musiałem pokonać ten dystans jadą na oponie bez powietrza. To nieprzyjemna, bardzo męczące i frustrujące, bo nie wiem kto mnie po drodze nie wyprzedził. Ale trudno. Dojechałem do mety – jestem w La Rioja. Jutro startuje dalej. Strata jest duża, ale to jest Dakar nie można się poddawać.
Chyba najkrótszy komentarz: to jest makabryczny pech."
Galerie powiązane z artykułem:•
Dakar 2010 - Etap 2Zobacz co piszą na Forum Quadzik.pl:•
Dakar 2010 - 14 Polaków na starciePrześlij do znajomego:•
link do artykułu DAKAR 2010 - Etap II - Cordoba > La Rioja