Witam kolegów

W Niedzielę rano postanowiłem odwiedzić kolegę w Ślesinie więc ruszyłem 8,20

jadąc traciłem sporo czasu na szukaniu dróg i mostów bo rzeka NER za głęboka i nurt za mocny by ją brać w pław lecz znalazłem

i największą frajdą była jazda dalsza jej wałem faja na maxa i ogień , dotarłem na 12-ą mały rekonesans ze znajomymi obiad w restauracji (tej nie polecam czekaliśmy chyba 2h) ale już zjedzone pogadane na gada i powrót , wyjechałem gdzieś między 16 a 17 w domu byłem o 19.30 na liczniku przybyło 320km spaliłem jakieś 40l

Jadąc w tamtą stronę to asfaltu miałem gdzieś 35% reszta szutry lecz jadąc z powrotem pojechałem troszkę inaczej i szacuję asfaltu na 20-25% reszta szutry.
I to tak mniej więcej w skrócie na tyle .
Pozdrawiam