Subskrybuj RSS
Szukaj
Rynek quadów
Testy quadów i akcesoriów
Opisy quadów
Gadżety
Akcesoria quadowe
Aktualności rynkowe
Motoryzacja
Samochody
Imprezy quadowe
Relacje z imprez
   - Rajd Dakar
Kalendarz imprez quad / atv
Filmy quad `owe
Poradnik
Od czego zacząć
Technika jazdy
Paragraf
Warsztat i serwis
Tuning
Słowniczek
Ekologia
Gdzie jeździć
Pierwsza pomoc
Nawigacja
FORUM Quadzik.pl
Giełda
Quady nasza pasja
Grupy quadowe
Ja i mój quad
Wywiady
Loża szyderców
Konkursy
Patronat medialny
Silesia Quad Adventure
Poland Trophy
Mistrzostwa OFF-ROAD
MT Rally / MT Series
Dzicz Bieszczadzka
Zlot Grizzly
Wystawa Motocykli
Motomaraton
Polish ATV Challenge
Grupa 4x4
sQuadzik
Przydatne linki i adresy
Niespodzianki
CHumor quadowy
GPSownia
Quadzikowe
Filmy quadzikowe
Kalendarze quadowe
Gazeta quadowa
Archiwum Quadzik.pl
Na wyprawę "w kapciach" - czyli przebita guma w terenie
Na wyprawę "w kapciach" - czyli przebita guma w terenie
Grzegorz Głowienka
Każdy facet wie, ba, nawet kobiety jeżdżące na quadach, jak ważna jest dobra guma. Posiadając dobrej jakości oponki możemy liczyć na odpowiedni kontakt maszyny z podłożem. Czasami jednak, z dala od wszystkiego, łapiemy kapcia, może dwa? Co wtedy zrobić? Nie ma co wpadać w szewską pasję – trzeba to naprawić.

Przebita guma w terenie to naprawdę częsty przypadek. Jeżeli ktoś nie złapał jeszcze kapcia, to znaczy że nie zaczął jeszcze jeździć quadem. Zdarza się, że na jednym wyjeździe potrafimy przebić dwie opony. Nie wpadajmy jednak w panikę. Dzisiejsza technologia umożliwia nam spokojne załatanie dziury nawet bez ściągania koła, o ile zaopatrzymy się zawczasu w odpowiednie gadżety.



Dlaczego zawsze ja
Szansa na złapanie gumy w terenie jest bardzo duża. Niskociśnieniowa opona gładko wchodzi w grunt, daje to dobrą przyczepność, ale także zwiększa ryzyko przecięcia czy przedziurawienia gumy o ostry kamień, gałąź czy drut kolczasty. Dodatkowo na skutek jazdy po ostrych skosach czy twardym, nierównym podłożu, opona może się częściowo odkleić od rantu felgi, przez co zejdzie powietrze wypełniające ją. Zdarza się, że riderzy jadący za sobą złapią gumę w tym samym kole, na tym samym drucie wystającym z ziemi. Raczej nie posiadamy zapasowego koła. O ile nie rozerwaliśmy opony a tylko ją przebiliśmy, w 99% sytuacji mamy możliwość kontynuowania jazdy już po 10-15 minutach.

Nie jest źle, ale może być gorzej
Jeżeli złapiemy kapcia i jesteśmy w środku niczego, bez możliwości zaradzenia tej sytuacji to mamy problem. Oczywiście możemy próbować jechać z przebitą oponą, ale jest to mało korzystne dla naszego pojazdu. Po pierwsze niszczymy strukturę profilu opony, w większości przypadków nie da się jej już założyć. Po drugie dostaje się do naszej felgi mnóstwo nieczystości, możemy uszkodzić wentyl. Po trzecie bardzo łatwo uszkodzić felgę. Nie mamy też dodatkowej amortyzacji, którą funduje nam sprawna opona.

Naprawiamy
Obecnie rynek dysponuje wieloma akcesoriami do doraźnej naprawy kół. Najbardziej podstawowym, dostępnym praktycznie na każdej stacji benzynowej jest spray zalepiający dziurę, tzw. „Bomba”. Zakręcamy rurkę na wentylu i zgodnie z instrukcją wtryskujemy środek zalepiający, który pod wpływem ciśnienia wypełnia oponę uszczelniając ją. Jeżeli dziura jest mała zostanie szybko zaklejona. W przypadku większego ubytku zaleca się zastosowanie korka lub wkręta o odpowiedniej średnicy, adekwatnej do uszkodzenia. Gdy przyczyną rozszczelnienia jest gwóźdź, nie wyjmujemy go, wpychamy do końca i tak zalepiamy oponę.
Podobnie na zasadzie działania „Bomby” dostępne na rynku są tzw. wypełniacze opon.

W przebite koło wtryskujemy substancję, która się rozpręża w jej wnętrzu i rozpiera oponę dzięki powiększającej się objętości. Substancja taka po wtłoczeniu przyjmuje w oponie formę granulek bądź pianki, dzięki której możliwe jest dalsze kontynuowanie jazdy.
Jeżeli mamy pompkę elektryczną, to w krytycznej sytuacji co jakiś czas ratujemy się podpompowaniem koła. Zamiast niej możemy zastosować zajmującą mniej miejsca pompkę zasilaną nabojem z CO2. Dostępne są też same naboje, które za pomocą szybkozłączki umożliwiają bezproblemową instalację naboju na wentylu. Rozwiązanie to sprawdza się tylko w przypadku bardzo małych dziur w oponie, kiedy powietrze uchodzi powoli i można kontrolować stan ciśnienia.
Kolejnym bardziej skomplikowanym ale i skutecznym rozwiązaniem jest zestaw naprawczy. W skład takiego zestawu wchodzą kołki, klej, nożyk, wkręty oraz naboje z CO2 do pompowania. Bez ściągania opony lokalizujemy dziurę, rozwiercamy ją lekko, szlifujemy krawędzie, smarujemy wewnątrz klejem i upychamy w niej korek. Nadmiar korka przycinamy nożykiem i pompujemy oponę przy pomocy załączonego jednorazowego naboju z gazem. Na rynku dostępne są jeszcze zestawy naprawcze z pompką, którą, w przeciwieństwie do wyżej opisanego rozwiązania, możemy używać wielokrotnie. Pamiętajmy, aby ciśnienie powietrza w oponie w końcowej fazie odpowiadało temu z tabliczki znamionowej naszego pojazdu.



I jeszcze jeden gadżet. To jednorazowe wkręty z tworzywa sztucznego. Po wkręceniu w dziurę szczelnie ją zatyka a jego nadmiar po prostu przycinamy równo z oponą. Wkręt taki dokładnie zamyka dziurę, jest elastyczny – pracuje razem z oponą oraz nie wystaje ponad nią – nie ma ryzyka powiększenia dziury. Taka szybka naprawa polega tylko na wkręceniu i odłamaniu w odpowiednim miejscu – „turn and go” – wkręć i jedź.

A jak się nie da?
Zdarza się niestety, że z uwagi na inne przyczyny techniczno-organizacyjne, przebitej opony nie da rady naprawić. Nie da się, bo nie, albo dlatego, że zapomnieliśmy zabrać ze sobą jakiegokolwiek zestawu naprawczego. Jeżeli nie ma kto nam pomóc musimy dojechać do domu lub najbliższej stacji benzynowej sami. Jak jednak jechać kiedy mamy kapcia?
Przede wszystkim opona niskociśnieniowa w quadzie charakteryzuje się tym, że nawet jak nie ma powietrza to i tak lekko utrzymuje felgę własną siłą. Jeżeli będziemy jechać wolno i ostrożnie unikając krawędzi i głębokich dołów jest szansa, że nie zniszczymy opony. Warto jest także przenieść bagaż oraz ciężar ciała na oś, bądź tę stronę quada, która nie ma uszkodzonych opon. Albo w razie potrzeby zejść i prowadzić go.
Dociążenie strony ze sprawnymi oponami wymusza odciążenie tych uszkodzonych, co z kolei umożliwia kontynuowanie podróży. Należy wówczas bezwzględnie unikać ściągnięcia opony z rantu felgi, gdyż dalsza podróż będzie niemożliwa. W przypadku posiadania BeadLock’a (blokady opony na feldze) opisywanego w poprzednim numerze, poruszanie się z taką awarią jest dużo bardziej bezpieczne.

Umiesz liczyć, licz na siebie
Jazda quadem to przyjemność. Jeżeli chcemy czerpać tylko takie doznania musimy zawczasu przygotować się na przewidywalne przeciwności losu. Szkoda, aby perspektywy dobrze spędzonego w terenie dnia zepsuła guma, której nie jesteśmy sobie w stanie naprawić. Gorzej, jak nie ma z nami nikogo, kto mógłby zaradzić naszemu problemowi. Podstawowa zasada matematyki głosi: „umiesz liczyć, licz na siebie”, a milej jest pomóc komuś niż oczekiwać samemu na czyjeś wsparcie.

Tekst:
Marcin Stachura
Zdjęcia: Jarek Kobierski, V2
Zobacz co piszą na Forum Quadzik.pl:
Jak naprawić przebią oponę quada w terenie?

Prześlij do znajomego:
link do artykułu Na wyprawę "w kapciach" - czyli przebita guma w terenie

wstecz
REKLAMA

jak zamieścić...
Prawa autorskie RSS Reklama Polityka Cookies Kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone - Quadzik.pl - wszystko o quadach 2004-2015. ISSN 1899-9158.