Subskrybuj RSS
Szukaj
Rynek quadów
Testy quadów i akcesoriów
Opisy quadów
Gadżety
Akcesoria quadowe
Aktualności rynkowe
Motoryzacja
Samochody
Imprezy quadowe
Relacje z imprez
   - Rajd Dakar
Kalendarz imprez quad / atv
Filmy quad `owe
Poradnik
Od czego zacząć
Technika jazdy
Paragraf
Warsztat i serwis
Tuning
Słowniczek
Ekologia
Gdzie jeździć
Pierwsza pomoc
Nawigacja
FORUM Quadzik.pl
Giełda
Quady nasza pasja
Grupy quadowe
Ja i mój quad
Wywiady
Loża szyderców
Konkursy
Patronat medialny
Silesia Quad Adventure
Poland Trophy
Mistrzostwa OFF-ROAD
MT Rally / MT Series
Dzicz Bieszczadzka
Zlot Grizzly
Wystawa Motocykli
Motomaraton
Polish ATV Challenge
Grupa 4x4
sQuadzik
Przydatne linki i adresy
Niespodzianki
CHumor quadowy
GPSownia
Quadzikowe
Filmy quadzikowe
Kalendarze quadowe
Gazeta quadowa
Baltic Beach Cup - Mielno 2010 - relacja
Baltic Beach Cup - Mielno 2010 - relacja
Agnieszka i Grzegorz Głowienka
Czy można legalnie jeździć quadem po polskiej plaży? Tak… Ale tylko wtedy, kiedy uzyskamy stosowne pozwolenia. Dlatego na hasło – jest imprezka na plaży i można jeździć quadem –zapakowaliśmy Incę Rancor na przyczepę i w piątek rano wyruszyliśmy z Warszawy do Mielna… Już po 8 godzinach, w końcu to tylko 460 km, naszym oczom ukazał się bezkresny błękit nieba łączący się z bardzo spokojną tego dnia niebieskością morza.
 
Na trasie trwały jeszcze ostatnie prace przygotowawcze, a w biurze zawodów życie toczyło się powolutku. Nikt nigdzie się nie spieszył, część przybyłych już zawodników przechodziła odbiory techniczne swoich maszyn. Korzystając z okazji obejrzeliśmy zachód słońca i udaliśmy się na zasłużony nocleg w ponad 100-letnim domu.

Relacja filmowa z Balic Beach Cup – Mielno 2010 przygotowana przez TV Quadzik.
 
Sobota przywitała nas słoneczkiem i dużym wiatrem. Park maszyn zapełnił się jeszcze bardziej. Przyjechało ponad 50 zawodników chętnych do rywalizacji na quadach.
Jak nam powiedział organizator imprezy – Waldemar Iracki: „Zawody, które odbywają się na mieleńskiej plaży, są odpowiedzią na imprezy, odbywające się w zachodniej części Europy. Dlatego wpadliśmy na pomysł, żeby trochę „spapugować” wyścigi w Le Touquet. Te zawody, są swoistego rodzaju apogeum polskiego cross country, bo jednak wszyscy ludzie, którzy raz tu wystartowali, wracają do nas, bo jest to największą atrakcją sezonu dla tych zawodników.”


Po uroczystym otwarciu zawodów oraz odprawie, pierwsi do rywalizacji wystartowali najmłodsi quadowcy. Wśród nich była również jedna dziewczyna – Patrycja Gawron, która trzeba przyznać, że dość dobrze radziła sobie w zmaganiach z chłopakami, zajmując zarówno w sobotę jak i w niedzielę 3 miejsce. Patrycja ustępowała tylko Piotrkowi Śliwińskiemu, który w obydwu dniach przybywał na metę na 2 pozycji oraz zwycięzcy Ignacowi Cisakowi. Pochwała należy się wszystkim najmłodszym adeptom quadowania – jechali tą samą ciężką trasą, co dorośli, ale nie odpuszczali i walczyli dzielnie do końca wyścigów.


Na ten start czekali chyba najbardziej wszyscy zgromadzeni na plaży kibice. Ciężko jest słowami opisać to, co się tam działo, ale postaram się jakoś to wyrazić. Quady ustawiały się klasami do startu w stylu Le Mans, do którego już zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale najlepsze było dopiero przed nami. Tuż po dobiegnięciu i uruchomieniu quadów, zawodnicy niczym eskadry bombowców z przerażającym rykiem silnika ruszali na trasę – czyli pierwszą, około 3-kilometrową prostą usytuowaną na równej nadmorskiej plaży. I tak w odstępach kilunastosekundowych wszystkie klasy włączały się do rywalizacji. Widok, dla każdego fana motoryzacji i wyścigów, przepiękny, ale tak jak wspomniałem wcześniej, to po prostu trzeba przeżyć i zobaczyć.


Poniżej kilku startujących zawodników opowiedziało o rywalizacji, trasie, organizacji i o tym, co się działo podczas sobotniego wyścigu:
 
Adam Kwiecień – nr 419: „Trasa super. Ja w ogóle znalazłem się tutaj dlatego, że liczyłem na taką trasę – dużo piachu i trochę morza – i to dostałem. Organizacyjnie – nie narzekam, no może żeby catering był czynny od godziny 8 a nie 10 :)… W porównaniu do wyścigów w Le Touquet to w Mielnie było 3 razy węziej, trochę krócej i znacznie mniej zawodników jedzie, ale jeżeli ktoś wybiera się na zawody do Francji, to na początek powinien przyjechać do Mielna. Kondycyjnie przygotowywałem się do tego wyścigu, więc mogę zaraz jechać jeszcze raz. (…) Przed zawodami miałem przygodę z quadem – zgubiłem „trójkę” w trakcie przygotowywania się do tych zawodów. Całe szczęście silnik został złożony w czwartek o 2 w nocy, w piątek rano objechany i przyjechał do Mielna. Niestety spod dekla zaworowego sączy się olej, ale póki co przysypało się piachem i jakoś to będzie.”

Kacper Bartczak – nr 565: „Organizacyjnie bardzo dobrze oceniam te zawody, mam tylko małą uwagę, że po wyścigu nie do końca było wiadomo gdzie zjechać i trzeba było jechać jeszcze pół okrążenia. Trasa taka jak rok temu – równie fajna. Długa prosta – można było się przewietrzyć trochę. Moje przygotowania to głównie bieganie, trochę na siłowni – generalnie kondycyjnie bardziej. Myślałem, że frekwencja będzie większa, jak to miało miejsce na pierwszych zawodach CC w Łubienicy. Quad Suzuki LTR 450 sprawował się bardzo dobrze – został zrobiony w firmie Moto-Rem w Białymstoku – i nareszcie bardzo dobrze chodzi.”

Zbigniew Zych – nr 517: „Bardzo fajny wyścig, super się jechało. Bardzo polecam i zapraszam na przyszły rok. Atmosfera i pogoda super. Tylna felga zagięta gdzieś na kamieniu, powietrze zeszło, ale udało mi się dojechać. Na długiej prostej można było sobie pooglądać morze, bo szeroko było.”

 

Galerie powiązane z artykułem:
Baltic Beach Cup - Mielno 2010

Zobacz co piszą na Forum Quadzik.pl:
Baltic Beach Cup - Mielno 2010 - relacja

Prześlij do znajomego:
link do artykułu Baltic Beach Cup - Mielno 2010 - relacja

wstecz
REKLAMA



jak zamieścić...
Prawa autorskie RSS Reklama Polityka Cookies Kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone - Quadzik.pl - wszystko o quadach 2004-2018. ISSN 1899-9158.