Muszę uzupełnić swoje "quadowo / motocyklowe CV"
Przyszło kolejne lato, kolejne ciepłe dni i powstał kolejny zamęt w mojej głowie
Jakiś czas temu zacząłem rozglądać za maxi skuterem.
Na szczęście tym razem jako dodatkowym sprzętem (do quada) a nie zamiast quada.
Przymierzałem się do Yamahy Majesty i Aprilli Atlantic.
Nie odpowiadała mi jednak pozycja na tych skuterach ("na leżąco" z nogami mocno wysuniętymi do przodu).
Stwierdziłem, że potrzebuję sprzętu na którym będę siedział "jak na krześle".
I wtedy gdzieś w necie wpadły mi w oko zdjęcia Yamahy Versity.
Sprzęt bardzo rzadko spotykany w Polsce. Głównie sprzedawany był w USA i trochę w Anglii.
Po kilku tygodniach poszukiwań znalazłem. Rocznik 2003, przebieg 8000 km + stan i wygląd "fabryczny".
Od 3 tygodni maxi skuter Yamaha Versity znakomicie uzupełnia stan mojego garażu
Po kilku jazdach stwierdzam, że jest to pojazd STWORZONY do przemieszczenia się po mieście.
Pełen automacik to super wygoda, a moc jaką daje prawie 300 centymetrów pojemności pozwala zostawiać daleko w tyle samochody (po starcie ze świateł). Do tego dochodzi cała masa schowków i mnóstwo miejsca pod kanapą.
Wysoka szyba (sięgająca ponad poziom kasku) - to nieprawdopodobny komfort dla twarzy i oczu.
No i stosunkowo przystępna cena używanego ale w pełnowartościowego sprzętu (porównując do wartości mojego quada) - to też ogromna zaleta i pokusa
Prędkość max podobno 140 km/h. Ja póki co nie przekroczyłem 120.
Trzeba się tylko pilnować żeby pamiętać o ochraniaczach.
Nadwozie skutera aż prowokuje żeby siadać na niego "tak jak się stoi" (np. w krótkich spodenkach + T-shirt'cie). Nalezy jednak pamiętać, że szlif na skuterze jadącym 120 km/h może mieć tak samo przykre konsekwencje jak szlif na motocyklu
A to mój sprzęt