|
Kiedyś też zdarzyła mi się podobna sytuacja.
Wyprawa była dość długa i mieliśmy zamiar (z Tatą) wracać do domu.
Wjechaliśmy w większą drogę polną, mineliśmy dom, a na końcu pole,
więc zawracamy. Gdy zaczęliśmy dojeżdżać do drogi utwardzonej
zauważyliśmy, że ktoś biegnie w naszą stronę. Okazało się, że
wjechaliśmy komuś na łąkę obok domu. Gdy ów chłopak do
nas dobiegł powidał nas słowami na "k", po chwili doszedł
gospodarz i spytał, "czy nam się nie nudzi?"
Odpowiedzieliśmy, że "nie" i grzecznie przeprosiliśmy.
Okazał się, że wcześniej owy gospodarz miał doświadczenia
z quadowcami (ktoś mu rozrył kawałek pola).
Cała przygoda (rozmowa) skończyła się na tym,
że podaliśmy sobie dłonie i jeszcze raz serdecznie przeprosiliśmy.
_________________ Pozdrawiam Mikołaj
|