Dzikie, rzadko zaludnione góry, porośnięte świerkowymi i bukowymi lasami, alpejskie łąki pełne aromatu kwiatów i traw, wartkie rzeki i wodospady, a także krystalicznie czyste rzeki i jeziora już od blisko 150 lat wabią turystów w
Karpaty Wschodnie. Przyciąga ich w to miejsce niezwykły urok Czarnohory, a także legenda Hucułów – dumnych i niezależnych górali, żyjących w świecie magii, starodawnych wierzeń i obyczajów, które żywe są aż po dziś dzień.
Od końca XIX wieku folklor huculski i przyroda Karpat Wschodnich były natchnieniem dla pisarzy, artystów polskich i ukraińskich. Do wybuchu II wojny światowej dynamicznie rozwija się również turystyka. Huculszczyzna staje się jednym z największych ośrodków turystycznych ówczesnej Polski.
Niestety pamięć o tym miejscu zaczęła szybko zanikać z naszej świadomości narodowej. Dopiero od lat dziewięćdziesiątych Polacy na nowo zaczynają przyjeżdżać w te rejony. Przyjeżdżają, bo warto tu być nie tylko ze względu na góry, ale także, aby na własne oczy zobaczyć ślady przeszłości tych ziem, które wielką rolę odegrały w historii i kulturze ukraińskiej i polskiej. Ukraiński wieszcz Iwan Franko powiedział, że nie ma dwóch narodów, które tak mocno zrosłyby się ze sobą, jak Polacy i Ukraińcy. Odkrywając ślady przeszłości, nawiązując znajomości i przyjaźnie, można samemu się przekonać, jak bardzo trafne są te słowa, wypowiedziane ponad sto lat temu.
Karpaty Ukraińskie są obecnie najbardziej dzikimi górami Europy. Obejmują obszar od Przełęczy Łupkowskiej w Polsce do przełęczy Predeal w Rumunii. Zbudowane są ze skał osadowych: piaskowca, wapienia i łupków krystalicznych. Góry te są rzadko zaludnione i silnie zalesione. Wierzchołki karpackich szczytów przekraczają granicę lasów, wkraczając w obszar subalpejski, gdzie występuje m.in. kosodrzewina i olcha zielona.
Czarnohora to jedyne na Ukrainie pasmo o wysokogórskim charakterze z piętrem roślinności alpejskiej. W niektórych miejscach możemy się spodziewać śniegu nawet w lipcu. Czarnohora ciągnie się od Przełęczy Jabłonickiej (Tatarskiej) na północy, do przełęczy Szybene na południu. Od północy taczają ją Gorgany Wschodnie i dolina Prutu, od północy i wschodu Beskidy Pokuckie i dolina Czarnego Czeremoszu, od wschodu i południa Połoniny Hryniawskie. Od południa Karpaty Marmaroskie i dolina Białej Cisy, a od zachodu Świdowiec i dolina Czarnej Cisy. Najwyższe szczyty Czarnohory to: Howerla (2058 m), Brebenieskuł (2037 m), Pop Iwan (2022 m) i Pietros (2020 m). Biją tu źródła Prutu, Czeremoszu i Białej Cisy. Główny grzbiet masywu ciągnie się od Howerli do Popa Iwana do Howerli i jest to najpopularniejszy i najbardziej uczęszczany szlak. Na wschód i północ od niego rozciąga się Karpacki Park Narodowy
GORGANY
Pasmo ciągnie się od doliny Świcy i Mizuńki na zachodzie, po dolinę Prutu i Przełęcz Jabłonicką (Tatarską) na wschodzie. Nazwa gór pochodzi od słowa: „horhan” oznaczającego rumowiska skalne. Odludne i dzikie góry poprzecinane są głębokimi dolinami. Pokryte są lasami bukowo-jodłowymi, a wyżej najwyższą w Karpatach kosodrzewiną. Najwyższy szczyt Sywula – 1836. Inne ważne szczyty to: Wysoka (1805 m), Bratkowska (1792 m), Doboszanka (1754 m.) i Syniak (1666 m).
ŚWIDOWIEC
Pasmo rozciągające się pomiędzy Czarnohorą a Gorganami, z najwyższym szczytem Bliźnicą 1883 m. Cechą charakterystyczną Świdowca są cztery zalesione ramiona, odchodzące od głównego grzbietu, zwana Płajami Świdowieckimi. Góry porośnięte są lasami do wysokości 1300 m, powyżej spotyka się zarośla karłowatego jałowca. Po stronie północnej pasma Świdowca zbiegające doliny maja w górnych częściach wspaniałe kotły, pozostałe z epoki lodowców.
Henryk Gąsiorowski (major WP, autor przedwojennych przewodników turystycznych po Karpatach) napisał kiedyś, że „Huculi to najciekawszy zabytek etnograficzny nie tylko na ziemiach polskich, lecz i w Europie”.
Rzeczywiście, to wyjątkowy lud, ci Huculi. Stanowią niespotykaną mieszaninę antropologiczną i kulturową. Można spotkać wśród nich typy polskie, ukraińskie, węgierskie, rumuńskie, a nawet cechy antropologiczne tureckie i tatarskie czy wreszcie cygańskie i ormiańskie. Mieszanka krwi, niezależność, jaką dają nieprzebyte góry, koczowniczy tryb życia, ukształtowały lud pełen romantyzmu, pierwotnej szlachetności, poczucia honoru i dumy.
Hucuł od narodzenia do śmierci żył w świecie magii, wierzeń i demonów. Lasy, połoniny, potoki zaludniały różnego rodzaju złe siły. Człowiek mógł się przed nimi bronić zaklęciem, zielem, modlitwą.
To wymieszanie ludnościowe i językowe, a także obyczajowe, spowodowało, iż folklor huculski stał się wyjątkowo bogaty. Dominują w nim związane z pasterstwem elementy wołoskie oraz ukraińskie i polskie.
Tradycje, obyczaje, świadomość własnej odrębności były na tyle silne, że w dużej części przetrwały największy kataklizm, jaki dotknął te ziemie, czyli epokę Związku Radzieckiego. Hucuł zawsze miał duszę wolnego człowieka, a takie poczucie wolności dawały góry, dzika przyroda, gdzie żaden pan, czy sekretarz się nie zapuścił.
Wśród Hucułów niewielu jest rolników, ludność, jak dawniej, żyje z wyrębu lasów i pasterstwa. Charakterystyczną cechą kultury huculskiej są ogromne wsie, np. Werchowyna (dawnej Żabie) rozciąga się na powierzchni ponad 600 km kw. Poszczególne domy przedzielają wielkie pastwiska i łąki.
Liczbę ludności huculskiej szacuje się dziś na 300 tys. Posługują się oni gwarą huculską, mową z grupy karpackiej języków ruskich, blisko związanych z językiem ukraińskim. Zdaniem części językoznawców jest to dialekt języka ukraińskiego.
Zachowały się jeszcze tradycyjne domostwa, czyli kompleksy budynków otoczone masywnym płotem z bramą. Huculi nazywają ja grażdą. Prosta budowla stawiana wysoko w górach, służąca za mieszkanie drwalom i pasterzom to koliba.
Na przełomie XIX i XX wieku ku kulturze huculskiej zwrócili się pisarze i artyści, zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. O Hucułach opowiada epopeja Stanisława Vincenza: „Na wysokiej połoninie”, którą niektórzy porównywali do „Pana Tadeusza”. Dla twórców ze Lwowa i Galicji Huculszczyzna była tym, czym Podhale dla Krakowian.
Tradycyjny styl życia, ubiór, folklor i wierzenia pozostają żywe, aż po dziś dzień. Przekonaj się o tym sam.
Iwano – Frankowsk (Stanisławów)
Jest jednym z głównych miast zachodniej Ukrainy. Liczy blisko 240 tys. mieszkańców. Do 1962 r. nosił nazwę Stanisław, w czasach polskich Stanisławów. Miasto założył w 1662 r. hetman Stanisław Potocki, nadając mu nazwę na cześć swego syna. W 1962 r. Stanisław przemianowano na Iwano – Frankowsk, na część ukraińskiego poety narodowego Iwana Franki.
Centrum miasta robi bardzo przyjemne wrażenie. Po pożarze w 1868 r. zostało odbudowane na nowo, dając pole do popisu znakomitym architektom. Ważniejsze zabytki Stanisławowa skupione są blisko siebie w centrum. Warto zwrócić uwagę na charakterystyczny ratusz, całkowicie przebudowany w stylu konstruktywistycznym w latach 1929-32. Niedaleko wznosi się kościół Najświętszej Maryi Panny. Świątynia została zbudowana na przełomie XVII i XVIII wieku, według projektów Corazziniego i była sanktuarium rodowym Potockich. Dziś kościół jest zamknięty i pełni rolę muzeum. Na tym samym placu wznosi się barokowy kościół Jezuitów, który pełni teraz rolę grekokatolickiej katedry. Warto zwrócić uwagę także na kościół ormiański, należący od 1990 r. do autokefalii ukraińskiej. Obok kościoła wznosi się, ponownie czynna Synagoga Postępowa. Na placu Mickiewicza zachował się pomnik wieszcza z 1898 r. Śródmieście otaczają XIX wieczne planty. Warto zwrócić również uwagę na budynek dworca kolejowego.
Przed XX wojną światową Stanisławów był stolicą województwa. W czasie I wojny istniał tu silny ośrodek ukraińskiego odrodzenia narodowego. Dzisiaj mówi się, że jest to najbardziej ukraińskie miasto, mało tu osiedleńców z innych części dawnego imperium. Miasto jest jednym z najważniejszych ośrodków kulturalnych na Ukrainie. W czasie wyborów prezydenckich Wiktor Juszczenko zdobył tu niemal 100 procent głosów.
Iwano-Frankowsk ma bezpośrednie połączenie m.in. z Warszawą i Przemyślem oraz kolejowe z Przemyślem. Stąd najdogodniej jest wyruszyć na Huculszczyznę i Zakarpacie.
Warto zatrzymać się na noc w Stanisławowie. Można polecić hotel Nadia, dwójka „standard” z łazienką kosztuje 200 hr w tym śniadanie:
www.nadia.if.ua. Tańszy jest hotel Dniestr – dwójka bez łazienki, woda tylko rano to wydatek ok. 65 hr. Hotel znajduje się w samym centrum, dojazd taksówką do hoteli: Nadia – ok. 6 hr, Dniestr – ok. 8 hr.
Zwiedzania miasta nie zajmuje dużo czasu, wszystkie ważniejsze zabytki skupione są w samym centrum, można powiedzieć, że dokoła ratusza. W budynku tym znajduje się informacja turystyczna, obok w kiosku można kupić plan miasta. W centrum znajduje się kilka niezłych pubów i restauracji.
Jaremcze,
znajdujące się 65 km na południe od Iwano-Frankowska nad rzeką Prut jest największym kurortem w Karpatach Ukraińskich. Nazwa tego, blisko 9. tysięcznego miasta pochodzi od jego założyciela, niejakiego Jaremy. Jaremcze rozwijało się gwałtownie pod koniec XIX wieku i później w latach dwudziestych i trzydziestych XX w. W 1937 r. wypoczywało tu 10 tys. wczasowiczów, działały 2 hotele, 44 pensjonaty, wybudowano 56 willi, o takich nazwach jak: „Przystań”, „Morskie oko”, „Raj”, „Warszawianka”. Dzisiaj także Jaremcze ma bogatą bazę wypoczynkową: hotele, ośrodki, sanatoria, pensjonaty, biura turystyczne, restauracje. Jest tu także supermarket i bankomaty.
Atrakcją miasta są m.in. wodospady na Prucie, źródła wody mineralnej, tereny spacerowe, jarmark huculski. Warto zobaczyć dwie zabytkowe cerkwie: św Jana Miłościwego z XVIII w. i św. Michała Archanioła z XVII w, która znajduje się w Dorze, na przedmieściach Jaremczy. Zachowała się jeszcze przedwojenna zabudowa willowa, wzdłuż głównej ulicy, trochę za centrum w kierunku Worochty. Idąc tą drogą dojedziemy do jarmarku huculskiego, a jeszcze, trzeba przejść most na Prucie, a potem tory kolejowe dojdziemy do wodospadów oraz karczmy Huculszczyzna i restauracji grażda. Obie warte odwiedzenia
Tatarów,
położony na wysokości 681 m n.p.m. znany jest ze znakomitego mikroklimatu. Nazwa upamiętnia Tatarkę, która została zamordowana przez Hucułów, po tym jak odłączyła się od swoich, podczas najazdu na te ziemie.
Worochta,
jest to jedna z najbardziej znanych wsi huculskich. W latach trzydziestych ub. wieku uzyskała status użyteczności publicznej i stała się jednym z centrów turystycznych. Wieś leży na wysokości 810-850 m n.p.m. i otoczona jest terenami Karpackiego Parku Narodowego. Działa tu ośrodek sportów narciarskich. Wjeżdżając do Worochty warto zatrzymać się przy wiaduktach kolejowych. Wzniesione na przełomie XIX i XX w, są wraz z całą linią kolejową arcydziełem sztuki inżynierskiej. Zwiedzanie najlepiej zacząć od centrum. Po lewe stronie znajduje się zabytkowy budynek dworca kolejowego, przechodząc nad torami dojdziemy do dawnego polskiego kościoła. Następnie wracamy do ulicy. Idziemy w kierunku przeciwnym do Jaremczy. Po drodze możemy podziwiać okazałe budynki dawnych willi letniskowych i pensjonatów. Za przejściem kolejowym idziemy pod górę, po lewej stronie znajduje się cmentarz, a na nim sporo przedwojennych nagrobków. Idąc dalej dochodzimy dodwóch cerkwi greko-katolickich. Warto zwiedzić szczególnie drewnianą XVIII-wieczną Narodzenia Maryi Panny. Do Worochty możemy dojechać mikrobusem lub pociągiem z Iwano-Frankowska i Jaremczy.
Jabłonica,
jest wsią, która powstała dzięki przejściu granicznemu z Polski na Węgry. Na wysokości 931 metrów położona jest Przełęcz Jabłonicka, od najdawniejszych czasów znane przejście przez Karpaty. Największą atrakcja tego miejsca są wspaniałe widoki.
Werchowyna (Żabie),
przyjezdnych wita tu napis: „Żabie, stolica Huculszczyzny”, tak określił tę miejscowość Iwan Franko. Wieś przeszła do legendy polskiej turystyki. Bywali tu nawet letnicy z Anglii oraz wybitni twórcy ukraińskiej i polskiej kultury. Dziś jest także jednym z centrów turystycznych Karpat Wschodnich. Niestety niewiele zachowało się z przedwojennego kurortu. Zabytkowa cerkiew, kościół katolicki, muzeum Huculskie w Ilcach,a także letniskowa zabudowa zostały wyburzone z czasach sowieckich. Na cmentarzu (trzeba skręcić w prawo przed mała cerkwią i przejść kawałek drogą w kierunku Czeremoszu) znajdują się pomniki polskich strażników granicznych, poległych w walce z bojówkami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i przemytnikami. Trzeba koniecznie obejrzeć muzeum Romana Kumłyka, tuż za centrum, po lewej stronie na wzgórzu, trzeba zapytać
Krzyworównia,
bardzo ładnie położona wieś nad Czeremoszem znana jest z zachowanej zabytkowej zabudowy. Miejscowość była bardzo popularna wśród ukraińskich twórców i pisarzy. W polskiej kulturze Krzyworównia zapisała się jako miejsce urodzenia Stanisława Vincenza. Warto zobaczyć XIX wieczną cerkiew, muzeum Iwana-Franki z ekspozycją poświęconą Vincenzowi, grażdę (huculskie domostwo) z 1750 r. Nazwa miejscowości pochodzi od określenia Krzywa Równia, „krzywa” (z zakrętami) jest dolina Czarnego Czeremoszu, a „równia” to równina na brzegami rzeki.
Kosów,
jest blisko 10. tysięcznym miasteczkiem i jednym z centrów Huculszczyzny. Miasteczko jest ośrodkiem rzemieślniczym. Działa tu jarmark huculski. Przed wojną było znanym ośrodkiem wypoczynkowym. Teraz dominuje nieciekawa współczesna zabudowa.
Jaworów
Zachował się tu, nietknięty przez kolektywizację ustrój rodowo – plemienny. Mieszkańcy od wieków zajmują się wytwarzaniem sztuki i strojów ludowych.
Szeszory
Była to wieś polskich Hucułów, potomków szlachty, która będąc w konflikcie z prawem, uciekła tu przed władzą sądów I Rzeczpospolitej.
Kołomyja,
która liczy blisko 70 tys. mieszkańców jest drugim miastem w tym regionie, po Iwano – Frankowsku. Ładnie odnowione centrum zachowało klimat dawnego kresowego miasteczka. Warto odwiedzić Muzeum Huculszczyzny i Pokucia, Muzeum Pisanek (jedyne na świecie). Uwagę zwraca ratusz z 1877 r., a także Dom Sokoła, budynek Teatru, dworzec kolejowy. Można również zobaczyć kościół jezuitów, ponownie otwarty. Najcenniejszą budowlą miasta jest drewniana cerkiew Zwiastowania. Kołomyja ma bezpośrednie połączenia autobusowe m.in. z Warszawą, Lublinem, Przemyślem. Kolejowe z Przemyślem.
BURZLIWE DZIEJE
Do czasów I rozbioru Polski obszar dzisiejszej Huculszczyzny znajdował się w granicach I Rzeczpospolitej. Mieszkańcy tych ziem tworzyli wspólnoty pasterskie, egzystując niejako na marginesie historii. Ludy karpackie, prowadząc koczowniczy lub półkoczowniczy tryb życia przenikały się wzajemnie, tworząc bogatą mieszankę narodowościową. Wśród ludzi, którzy tu się osiedlili nie brakło też polskiej szlachty, która później wtopiła się w tutejszy lud, przyjmując jego obyczaje.
Ten okres dziejów, zdaniem Stanisława Vincenza kończy się wraz z I rozbiorem, kiedy ziemię te przejęły Austro-Węgry. Wówczas słabe instytucje Rzeczpospolitej, nie ingerujące w życie górali, zastąpiła sprawna biurokracja cesarska. Austriacy ani myśleli zostawiać Hucułów samym sobie i starali się narzucić im, tak jak innym poddanym, różnego rodzaju powinności. Najdotkliwszą bodaj była służba wojskowa, daleko od rodzinnych gór, a jak wiadomo: „Dla Hucuła nie ma życia jak na połoninie”. Do czasów I wojny światowej region ten będący częścią autonomicznej Galicji, należał do monarchii Austriacko – Węgierskiej.
Podróże do korzeni
Pod koniec XIX wieku sposób życia Hucułów, nie tknięty współczesną cywilizacją, a także ich wierzenia, obyczaje, folklor stały się inspiracją dla ukraińskich i polskich pisarzy, poetów, malarzy i muzyków, a nawet architektów. Wielu twórców obu narodowości wyruszyło w Karpaty. Ukraińcy marzący o niepodległym państwie, tu m.in. szukali odrodzenia narodowego. Dla Polaków była Huculszczyzna stawała się również częścią narodowej tradycji i kultury.
Karpaty Wschodnie przyciągały coraz więcej „mieszczuchów”, nie tylko twórców, ale również miłośników, gór, czy po prostu osób chcących wypocząć w pięknym i owianym legendą miejscu. Krzyworównia – „Zakopane Karpat Wschodnich” stało się mekką elity kulturalnej Lwowa. Ale Krzyworównia była też zwana „Ukraińskimi Atenami” i „Letnią stolica ukraińskiej kultury”. W Żabiem (dziś Werchowyna) szukali natchnienia najwybitniejsi pisarze i poeci Ukrainy, m.in. Ivan Franko, Lesia Ukainka, Mychajło Kociubyński. W obu językach: polskim i ukraińskim powstały huculskie epopeje. Autorem polskiej. zatytułowanej „Na wysokiej połoninie”, był Stanisław Vincenz. Pierwsza część tego dzieła: „Prawda starowieku” została opublikowana w 1936 r. Wcześniejsza była książka Mychajły Kociubynskiego, pt. „Cienie zapomnianych przodków”.
Rozwój regionu, w tym turystyki przyspiesza wybudowanie na przełomie XIX i XX wieku linii kolejowych do Czerniowiec i Rachowa. Trasy te, będące arcydziełem technicznym polskich inżynierów, istnieją i służą do dziś. Podróż pociągiem jest niemała atrakcją turystyczną, możemy podziwiać tunele i imponujące kamienne wiadukty, m.in. w Worochcie.
Czas podziałów
Pod koniec XIX wieku odżyły narodowe aspiracje Ukraińców, a jednocześnie wzmogły się nadzieje Polaków na odzyskanie niepodległości. Ten proces przyspieszyła jeszcze bardziej zbliżająca się wojna światowa. Oba narody marzyły o niepodległych państwach, a Huculszczyznę widziały w jego granicach. Na region ten spoglądali również Rumuni, Czesi i Słowacy, a także Węgry. Konflikty były więc nieuniknione.
W momencie wybuchu I wojny światowej Huculi nie byli jeszcze grupą etniczną o wyraźnie określonej świadomości narodowej. Jednak język i wyznanie greko-katolickie w naturalny sposób łączyło ich z resztą Ukraińców zamieszkujących Galicję Wschodnią. Mimo to Huculi nie brali udziału w narodowym ruchu ukraińskim.
Legiony na Huculszczyźnie
Młodzieży Polska
Patrz na ten krzyż
Legiony Polskie dźwignęły go wzwyż
przechodząc góry, doliny i wały
do Ciebie, Polsko i dla Twej chwały
napis wykuty pod krzyżem na Przełęczy Legionów
Pierwsze polskie – narodowe oddziały wojskowe pojawiły się w tych rejonach już w 1914 r. Od miejscowości Nadwórna zaczyna się szlak bojowy II Brygady Legionów, zwanej „Żelazną” lub „Karpacką”.
Brygada ta jesienią 1914 r. otrzymała rozkaz przygotowania ofensywy w kierunku Nadwórnej i Stanisławowa. Aby umożliwić przejście przez dzikie, zalesione i niedostępne dla wojska Gorgany, należało zbudować drogę. Na jej miejsce wybrano przełęcz na górze Ragodze. Trakt zbudowany z kamieni i okrąglaków ułożyli legioniści wspierani przez miejscowych Hucułów i kompanię cesarsko-królewskiej armii. Pod koniec października „Droga Legionów” była gotowa i w listopadzie oddziały brygady znalazły się na Huculszczyźnie, gdzie na przełomie listopada i grudnia odpierały ofensywę dwóch rosyjskich dywizji nacierających w kierunku Bukowiny. Walki prowadzone były w niezwykle ciężkich warunkach, brygada poniosła znaczne straty i pilnie potrzebowała uzupełnień. Polakom udało się zwerbować do swoich szeregów 120 górali, tworząc w ten sposób kompanię Huculską. Dowodził nią por. Edward Szerauc.
Strzelcy siczowi
Równolegle swoje odziały wojskowe tworzyli także Ukraińcy. Podobnie jak Legiony Polskie, powstawały one za zgodą władz austriackich i brały udział w walkach z Rosjanami. Legion Ukraińskich Strzelców Siczowych we wrześniu 1914 r. wyruszył na front w Karpaty Wschodnie. Jedna z kompanii tej formacji była utworzona m.in. z ochotników pochodzących z Huculszczyzny.
W okresie od listopada 1914 r. do lutego 1915 r. poszczególne sotnie Ukraińskich Strzelców Siczowych walczyły w Beskidach Pokucko - Bukowińskich oraz również na Huculszczyźnie, gdzie podobnie jak Polacy, spotkali się z życzliwością i pomocą jej mieszkańców. Huculi byli bowiem dobrymi informatorami oraz pełnili funkcje przewodników. Jednocześnie wszystkim żołnierzom formacji walczących w Karpatach z Rosjanami (Polakom, Ukraińcom, Czechom i Niemcom) nieśli bezinteresowną i różnoraką pomoc, głównie rannym, głodnym i przemarzniętym.
Ciężkie walki spowodowały znaczne straty w oddziałach ukraińskich. Dlatego Ukraińcy, tak samo jak Polacy, próbowali werbować Hucułów do służby w swoich szeregach. W wyniku tego zimą i wiosną 1915 r. trwała swoista rywalizacja o ochotników. Dla Ukraińców była to również próba rozbudzenia uczuć narodowych wśród słabo uświadomionych górali. W ten sposób w 1916 r. powstała sotnia (kompania) Huculska.
Od walki do sojuszu
W listopadzie 1918 r. Polska odzyskała niepodległość, ale kształt jej granic wciąż pozostawał sprawą otwartą. Już 1 listopada zaczęły się walki z Ukraińcami o Lwów, które dały początek wojnie między Polską a powstałą w tym samym czasie Zachodnio - Ukraińską Republiką Ludową.
W walkach tych ważne znaczenie miały tereny karpackie. Dla młodej państwowości ukraińskiej teren ten miał znaczenie strategiczne, ponieważ tamtejszymi liniami kolejowymi Ukraińcy otrzymywali uzupełnienia z włoskich obozów jenieckich, w których przebywali jeńcy, byli żołnierze armii austro - węgierskiej pochodzenia ukraińskiego oraz ochotnicy do Ukraińskiej Armii Halickiej werbowani w Wiedniu. W styczniu 1919 r. ukraińscy działacze niepodległościowi ogłosili powstanie Republiki Huculskiej jako integralnej części składowej Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej. Ostatecznie wojnę o Galicję Wschodnią wygrali Polacy. Młoda państwowość ukraińska została zduszona przez równie młodą państwowość polską.
Koncepcja Józefa Piłsudskiego, dotycząca przyszłego kształtu i roli Polski w Europie zakładała stworzenie federacji państw środkowoeuropejskich, tj. Polski, Ukrainy, Białorusi i Litwy. Tylko takie państwo, zdaniem przyszłego marszałka, mogło obronić się przed zakusami odwiecznych wrogów: Niemiec i Rosji. Dlatego Polska zawarła sojusz z Ukraińska Republiką Ludową, na czele której stała ataman Semen Petlura. Polacy i Ukraińcy zdobyli Kijów, jednak sowiecka kontrofensywa odrzuciła sojusznicze wojska na przedpola Warszawy. Po zwycięskiej bitwie i wyparciu Sowietów z Polski, zawarto pokój z Rosja w Rydze, na mocy którego Ukrainą podzielono: część zachodnia przypadła Polsce, wschodnia Rosji Sowieckiej. W ten sposób runęła koncepcja Piłsudskiego i nadzieje Ukraińców na niepodległe państwo.
Okres międzywojenny
W II Rzeczpospolitej Huculszczyzna stała się częścią województwa Stanisławowskiego. Południowa „karpacka” część tego regionu wbiła się klinem między Rumunię i Czechosłowację. Granica z tym drugim państwem przechodzi przez grzbiet Czarnohory. Do dzisiaj zachowały się słupki graniczne, które teraz wyznaczają szlak turystyczny.
Na lata międzywojenne przypada rozkwit turystyki na Huculszczyźnie. Region ten, obok Zakopanego i Tatr staje się drugim ośrodkiem turystyki górskiej w Polsce. Na stacje kolejowe w Jaremczy i Worochcie przyjeżdżają bezpośrednie pociągi nie tylko ze Lwowa, ale także z Warszawy. Letnie wakacje spędzają tu także obcokrajowcy. Region staje się modny, dzięki swym walorom przyrodniczym, krajobrazowym, uzdrowiskowym, ale także ze względu na folklor huculski.
Szybko rozwijają się główne ośrodki wypoczynkowe: Jaremcze, Worochta, które uzyskały status uzdrowisk, a także Żabie, nieformalna stolica Huculszczyzny. Powstają stylowe pensjonaty, domy letniskowe, schroniska. W 1933 r. po wschodniej stronie Howerli utworzono Czarnohorski Park Narodowy obejmujący 1534 ha. W 1938 r. oddano do użytku nowoczesne i monumentalne obserwatorium astronomiczne na szczycie Popa Iwana, zwane „Białym Słoniem”. Szczególna uwagę poświęcono folklorowi huculskiemu, który otaczany był ochroną. Powstają m.in. muzea huculskie, działają zespoły artystyczne, teatry.
W przededniu wybuchu wojny w polskiej części Karpat Wschodnich istniało 58 schronisk, dalszych kilkanaście działało po czechosłowackiej stronie granicy. Oznakowano ponad 2000 kilometrów szlaków turystycznych, w tym 214 km Głównego Szlaku Beskidzkiego.
Koniec polskiej epoki
Rozstanie Polski z Huculszczyzną nastąpiło niezwykle szybko. 17 września 1939 r. wojska sowieckie wkraczają na terytorium wschodniej Polski. Niecałe pięć lat później sowieci zjawiają się u ponownie tym razem na dłużej, Huculszczyzna wchodzi w skład Związku Radzieckiego. W wyniku działań wojennych, zaniedbania, niszczenia zagładzie ulega niemal cała infrastruktura turystyczna, stylowa zabudowa, obserwatorium astronomiczne.
Jednocześnie zdumiewająco szybko znika Huculszczyzna ze świadomości Polaków. Pamięć Lwowa i Wilna pozostaje żywa, Karpat już nie. W czasach PRL nie wspominało się o tych ziemiach, ani w podręcznikach, ani w literaturze. Czasami jeszcze przy ogniskach śpiewano „Czerwony pas”, ale nie wszyscy tak naprawdę zdawali sobie sprawę skąd pochodzi i o kim jest ta pieśń.
W czasach radzieckich Karpaty Wschodnie są niedostępne nawet dla obywateli „bratnich” krajów socjalistycznych. Zanika też turystyka w dawnym stylu, okoliczna ludność nie wynajmuje już pokojów letnikom, pensjonaty i hotele przejęło państwo, a schroniska zniszczono. Zamiast tego powstają bezstylowe betonowe turbazy i sanatoria.
Ponowne otwarcie
Sytuacja zmieniła się po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Karpaty Wschodnie ponownie otworzyły się dla turystów z Polski. Powoli tworzy się prywatny sektor turystyczny. Zaczęło się od drogich hoteli i luksusowych ośrodków wypoczynkowych. Teraz jednak coraz więcej mieszkańców tych rejonów postawiło na turystykę. Ludzie remontują i rozbudowują domy, stawiają domki letniskowe, pielęgnują otoczenie swoich siedzib. Powstaje coraz więcej pensjonatów i hotelików czystych, zadbanych i wygodnych. Otwiera się coraz więcej lokali gastronomicznych na dobrym poziomie.
O ile widoczna jest troska pojedynczych osób, rodzin, czy firm turystycznych o dobry standard wypoczynku ich gości, to brakuje takiej troski na szczeblu wojewódzkim, powiatowym, czy gminnym. Prawie nie ma infrastruktury turystycznej, informacji, kuleje komunikacja. Na szczęście te wszystkie niedogodności niwelują gospodarze, którzy dbają o swoich turystów. Uczynni i serdeczni właściciele kwater, czy pensjonatów opiekują się turystami już od momentu, kiedy wysiądą oni z pociągu lub autobusu, chętnie organizują wycieczki samochodowe, rowerowe i piesze.
Z roku na rok rośnie liczba turystów z Polski. Jednak region ten czeka wciąż na ponowne odkrycie przez naszych rodaków. Ukraińcy bardzo liczą na gości z Polski. Nadal jednak brakuje informacji i promocji w naszym kraju. Ci, którzy już tam byli, chętnie wracają, często wiele razy, zachęcając innych. Obok Polaków w Karpatach ukraińskich można spotkać też gości z Austrii, Niemiec, Czech, Słowacji, a nawet USA i Kanady (głównie diaspora ukraińska).
Ukraińcy są dumni ze swoich gór. Teraz często ponownie odkrywają dzieje tych rejonów, gdzie kształtowała się ukraińska świadomość narodowa. Do folkloru tych ziem często nawiązują współcześni pisarze ukraińscy.
Pozostały pamiątki
Pomimo, że Polska odeszła stamtąd ponad 60. lat temu pozostało jeszcze sporo polskich śladów. Często są to już tylko ruiny, jak np. obserwatorium astronomiczne, resztki schronisk, czy kościołów. Pamiątki obecności Polaków na tych ziemiach widzimy w architekturze dawnych willi, pensjonatów, kościołów, dworców kolejowych. Spotykamy je na cmentarzach, pomnikach. Świadomość wspólnej polskiej i ukraińskiej przeszłości tych ziem ma również wielu mieszkańców tych ziem. Nie tylko świadomość, ale często także niemało wiedzę na temat tamtych czasów.
(Zebrane z internetu)