Cytuj:
Grzesiek G:
o nas piszą tutaj :
Raczej nic zlego nie pisza. Rozsadni ludzie. Na forum quadowym od razu ktos zwyzywal ekologow, wrzucil do jednego worka z fundamentalistami, niudacznikami i nic nieposiadającymi ludzmi ktorzy tyko dla zabicia czasu szukaja zwady albo chca wyciagnać kasę...
Ja osobiscie nic takiego pod aresem qudowcow nie przeczytalem!( moze poza jedna opinia ale przeciez od tego sa fora a ludzie sa rozni- kazdy ma prawo nie lubic quadow albo czarnych bmw, ogolonych głów albo kaczora donalda...i to demonstrowac!). Zreszta w naszym srodowisku jest wielu wariatow z "amokiem" w oczach i osobiscie wcale nie chce miec nic do czynienia z takimi osobami, a jest ich nie malo. Wiecej kultury prosze. Nie moze byc tak ze po zalozeniu kasku czlowiek na codzien kulturalny zmienia sie w renagata a takie sytuacje sie zdarzaja...
Wjazd pojazdem na teren rezerwatu jest zabroniony i tylko o to tu chodzi. Nawet bez oznakowania terenu grozi to mandatem, tlumaczenia ze "nie wiedzialem" raczej nie pomogą...moze mandat być niższy. Jednak oznakowanie jest pierwszym krokiem aby rezerwat pozostal rezerwatem-i kazdy przekraczajacy jego granice byl tego w 100% swiadomy.
Nie zmienia to faktu zasadniczego problemu z jazda w tym rejonie.
Rezerwat zaczyna sie 1,5- 2 km powyzej ( w gore rzeki) stacji shell i ciagnie az powyzej Gassow. Potem ze 3km przerwy idalej nastepny rezerwat kolo G. Kalwarii.
Ekolodzy dostrzegaja zlozonosc problemu i nawet rozumieja ze nie ma w tej okolicy gdzie legalnie pojezdzic ale glownie sa rozgoryczeni zniszczeniem tablic informacyjnych przy ktorych sie spolecznie narobili. Wcale sie nie dziwie. Zreszta sa "po prawie". wiec walka z zkazana na porażke. Albo nie bedzie rezerwatu( nierealne ) albo beda mandaty. Kropka.