Podmuch spalin, syk opon i gruchot silnika. Nie byłoby nic dziwnego, gdyby wymienione "efekty specjalne" nie towarzyszyły nam na górskich szlakach. Kiedyś to było nie do pomyślenia, dziś pojazdy w górach mogą stać się ważniejsze od turystów.
zamożni ludzie kupują terenowe Yamahy, Hondy czy Kawasaki bez lamp, świateł stopu i homologacji, nieprzeznaczone do ruchu na drogach publicznych. W weekendy ładują je na lawety i jadą do podgórskich miejscowości. Ruszają grupami na turystyczne szlaki, lekceważąc zakazy wjazdu motocykli do lasów i parków narodowych. Pojazdy te nie tylko stanowią zagrożenie dla turystów, którzy dotychczas byli głównymi i oczywistymi odbiorcami sieci szlaków PTTK, ale niszczą cenne składniki przyrodnicze. Pomijając złamanie ciszy górskiej czy zanieczyszczenie powietrza spalinami, co w środku parku narodowego czy rezerwatu kiedyś byłoby nie do pomyślenia, niszczą poszycie leśne, murawy kserotermiczne, cenne rośliny czy uprawy.
W internecie bez trudu można znaleźć ogłoszenia o ekscytujących rajdach samochodami terenowymi, quadami (motory na czterech kołach) i skuterami śnieżnymi, zwłaszcza po górskich i leśnych trasach Gorców, Podhala i Beskidów. Przybywa wypożyczalni quadów, rośnie popyt na motory crossowe.
Reporter Wiadomości24.pl sprawdził, jak grupa motocyklistów przecina górski szlak, na wysokości 1100 metrów n.p.m. między Rysianką a Pilskiem w Beskidzie Żywieckim. Wszystko można zobaczyć na nagranym filmie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że intruzi znajdowali się w rezerwacie ścisłym "Pod Rysianką". Turyści muszą im ustępować miejsca, schodzić ze szlaku. To kuriozalna sytuacja...
Obowiązujące przepisy, regulujące poruszanie się w lasach i parkach narodowych pojazdów silnikowych, są nagminnie łamane. Bezkarność kierujących nimi, w dużej mierze spowodowana jest brakiem obowiązku znakowania tego typu pojazdów, jak również tym, że do ich prowadzenia nie są wymagane jakiekolwiek uprawnienia. Służby parkowe i leśne, a nawet policja, widząc ewidentne naruszenie prawa, nie są w stanie zidentyfikować sprawcy. GOPR jest bezradne wobec wandali. Leśnicy i strażnicy nie dysponują sprzętem, zdolnym dogonić żądnych uciech zmotoryzowanych "turystów".
6 marca w Krakowie z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego odbyło się spotkanie poświęcone problemowi obecności pojazdów silnikowych na górskich szlakach. Aby zapobiec dalszej degrengoladzie na szlakach i ewentualnie rozwiązać problem, PTT podniosło osiem punktów, które należy spełnić w celu uregulowania obecności pojazdów silnikowych na górskich szlakach turystycznych, w lasach oraz na terenach przyrodniczo cennych:
1. Obowiązek ewidencji i znakowania wszystkich pojazdów silnikowych;
2. Zapewnienie egzekwowania przez właściwe służby obowiązujących przepisów prawa, dotyczących poruszania się pojazdów silnikowych w parkach narodowych i w lasach;
3. Zaostrzenie kar dla osób łamiących prawo i jeżdżących pojazdami silnikowymi po parkach narodowych i lasach;
4. Zacieśnienie i koordynacja współpracy policji oraz służb leśnych i parków narodowych;
5. Kontrolowanie przez policję punktów sprzedaży i wynajmu pojazdów silnikowych;
6. Nałożenie na właścicieli punktów wynajmu pojazdów silnikowych obowiązku wskazania miejsca legalnego korzystania z tychże pojazdów;
7. Wprowadzenie zakazu poruszania się pojazdów silnikowych poza drogami publicznymi na terenie parków krajobrazowych;
8. Podjęcie przez władze samorządowe działań w celu wskazania terenów i wyznaczenia odpowiednich tras dla pojazdów silnikowych takich jak quady, motocykle crossowe czy skutery śnieżne.
Rozpoczęto działania w Sejmie. Na prośbę PTT posłanka Barbara Bubula z PiS, złożyła niedawno interpelację, domagając się od rządu m.in. zaostrzenia kar oraz wprowadzenia bezwzględnej ewidencji i oznakowania wszystkich motocykli terenowych i quadów. Na razie pod naciskiem społecznym w uchwalonej niedawno nowelizacji kodeksu drogowego służby leśne i parków narodowych uzyskały większe możliwości kontroli pojazdów. Czy to wystarczy?
http://www.wiadomosci24.p...laki_36608.html